Sprzedaż mieszkań w ramach tzw. flippingu coraz częściej przyciąga uwagę fiskusa i sądów administracyjnych. Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego pokazuje, kiedy przychód ze sprzedaży nieruchomości musi być rozliczany jak z działalności gospodarczej, a nie jak z prywatnego zbycia majątku.
Podatek od sprzedaży nieruchomości dla flipperów stał się jednym z najgorętszych tematów w branży nieruchomości i wśród osób inwestujących prywatnie. Coraz częściej pojawiają się spory z organami podatkowymi o to, czy sprzedaż mieszkań po remoncie to jeszcze zarządzanie własnym majątkiem, czy już zorganizowana działalność gospodarcza. Kluczowe znaczenie ma w tym zakresie orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA), które doprecyzowuje, gdzie przebiega granica między prywatną sprzedażą a biznesem.
Dla flipperów nieruchomości prawidłowa kwalifikacja podatkowa przychodów jest kluczowa: decyduje o tym, czy zastosowanie znajdzie podatek dochodowy od osób fizycznych z tytułu odpłatnego zbycia nieruchomości, czy też zasady opodatkowania działalności gospodarczej, wraz z jej konsekwencjami, takimi jak składki ZUS, możliwość rozliczania kosztów czy inne stawki PIT. Wyrok NSA pomaga zrozumieć, jak fiskus patrzy na częste kupowanie i sprzedawanie mieszkań.
Flipping nieruchomości polega najczęściej na zakupie mieszkania lub domu, przeprowadzeniu remontu (nieraz bardzo szybkiego i budżetowego), a następnie odsprzedaży z zyskiem. Model ten stał się popularny dzięki rosnącym cenom mieszkań, łatwiejszemu dostępowi do kredytów oraz ogromnemu popytowi na lokale „pod klucz”.
W teorii osoba fizyczna może swobodnie kupować i sprzedawać swoje nieruchomości, a obowiązki podatkowe zależą od terminu sprzedaży (np. pięć lat od końca roku, w którym nabyto lokal) oraz ewentualnych ulg, jak ulga mieszkaniowa. Jednak gdy transakcji jest więcej, powtarzają się w krótkich odstępach czasu, a sam proces wygląda jak u profesjonalnego dewelopera, organy podatkowe zaczynają traktować takie działania jak działalność gospodarczą.
Najprościej ujmując, pojawia się pytanie: czy flipping to jeszcze zarządzanie prywatnym majątkiem, czy już zorganizowany, ciągły biznes nastawiony na zysk? Odpowiedź na to pytanie ma bezpośredni wpływ na sposób rozliczenia podatku od sprzedaży nieruchomości przez flipperów.
Naczelny Sąd Administracyjny w swoich orzeczeniach wielokrotnie zajmował się kwestią sprzedaży nieruchomości przez osoby fizyczne. Kluczowym wątkiem jest ocena, czy działania sprzedającego spełniają ustawowe przesłanki działalności gospodarczej: są zorganizowane, ciągłe oraz prowadzone w celu osiągnięcia dochodu. Sam jednorazowy lub sporadyczny zysk ze sprzedaży mieszkania tego warunku jeszcze nie spełnia, ale seria podobnych transakcji, realizowanych według powtarzalnego schematu, może zostać zakwalifikowana jako biznes.
NSA zwraca uwagę, że o działalności gospodarczej może świadczyć nie tylko fakt założenia firmy czy wpisu do CEIDG. Równie ważne są okoliczności faktyczne, takie jak:
W jednym z wyroków NSA podkreślono, że osoba, która systematycznie kupuje i sprzedaje lokale mieszkalne, nie może powoływać się na ochronę wynikającą z przepisów o sprzedaży majątku prywatnego, jeśli jej aktywność ma cechy profesjonalnej działalności. Innymi słowy, jeśli podatnik zachowuje się jak flipper-investor, a nie jak zwykły właściciel sprzedający mieszkanie „przy okazji”, dochód może być opodatkowany jak z działalności gospodarczej, nawet gdy formalnie działalność nie została zarejestrowana.
Sąd wskazał również, że nie decyduje tu wyłącznie liczba umów sprzedaży, ale również sposób zorganizowania procesu. Osoba, która planuje zakupy, finansowanie, remonty, marketing sprzedaży i negocjacje, w ocenie NSA działa w sposób typowy dla przedsiębiorcy. Dlatego flipping nieruchomości jest obszarem szczególnie wrażliwym na zakwalifikowanie jako działalność gospodarcza w rozumieniu prawa podatkowego.
Kluczowa konsekwencja wyroku NSA i podobnych rozstrzygnięć polega na odmiennym sposobie opodatkowania sprzedaży mieszkań. Dla osoby sprzedającej jedno lub kilka mieszkań w ramach majątku prywatnego zastosowanie mają zasady dotyczące odpłatnego zbycia nieruchomości. Dochód powstaje wtedy, gdy sprzedaż następuje przed upływem 5 lat od końca roku nabycia. Możliwe jest też skorzystanie z ulgi mieszkaniowej, czyli przeznaczenia przychodu na własne cele mieszkaniowe, co pozwala ograniczyć lub wyeliminować podatek PIT.
Jeżeli jednak sprzedaż mieszkań zostanie uznana za działalność gospodarczą, sytuacja wygląda inaczej:
Dla flipperów ważne jest, że przy uznaniu sprzedaży za działalność gospodarczą pojawia się również możliwość zaliczania w koszty uzyskania przychodu wydatków na zakup mieszkania, remont, wyposażenie, usługi pośredników czy doradców. Niemniej w praktyce często okazuje się, że łączny ciężar podatkowy i składkowy bywa wyższy niż przy jednokrotnej, prywatnej sprzedaży.
Wyrok NSA podkreśla, że nie można dowolnie wybierać korzystniejszego reżimu opodatkowania, jeśli fakty wskazują na prowadzenie biznesu. Próby przedstawiania szeregu transakcji jako „prywatnego obrotu majątkiem” mogą zostać zakwestionowane podczas kontroli skarbowej, a to wiąże się z ryzykiem zaległości podatkowych, odsetek oraz sankcji.
Flipper nieruchomości, który planuje kilka lub kilkanaście transakcji, powinien świadomie zaplanować model podatkowy swoich działań. Orzecznictwo NSA pokazuje, że długotrwały i powtarzalny flipping bez formalnego uregulowania statusu przedsiębiorcy może być bardzo ryzykowny. Warto więc zastanowić się, czy lepiej:
W praktyce ograniczanie ryzyka podatkowego może polegać między innymi na:
Szczególnie istotne jest spojrzenie na całość aktywności na rynku nieruchomości, a nie na każdą umowę sprzedaży w oderwaniu od pozostałych. Jeżeli podatnik w ciągu kilku lat wielokrotnie kupuje, remontuje i sprzedaje mieszkania, promuje je w internecie, korzysta z usług profesjonalnych ekip remontowych oraz pośredników, trudno będzie przekonać fiskusa, że to tylko „przypadkowe transakcje”.
Warto również pamiętać, że interpretacje indywidualne wydawane przez organy podatkowe zabezpieczają podatnika jedynie w granicach przedstawionego stanu faktycznego. Jeżeli rzeczywistość (np. liczba flipów czy stopień profesjonalizacji działań) okaże się inna niż opis, ochrona wynikająca z interpretacji może nie zadziałać. Dlatego kluczowe jest nie tylko samo złożenie wniosku, ale także realistyczne opisanie planowanego modelu flippingu.
W świetle orzecznictwa NSA flipping nieruchomości wymaga świadomego podejścia do podatków. Jeżeli podatnik zamierza sprzedać jedno mieszkanie po kilku latach użytkowania, zwykle mieści się to w ramach prywatnego zarządzania majątkiem. Jeśli jednak kupuje kolejne lokale z nastawieniem na szybki zysk i powtarza ten schemat, jego działania mogą zostać uznane za działalność gospodarczą, niezależnie od tego, czy założył firmę, czy nie.
W konsekwencji flipperzy powinni:
Wyrok NSA w sprawie opodatkowania sprzedaży mieszkań przez flipperów stanowi ważny sygnał, że fiskus będzie bardziej wnikliwie analizował działania osób aktywnie obracających nieruchomościami. Dla wielu inwestorów może to oznaczać konieczność zmiany sposobu rozliczeń i przygotowania się na funkcjonowanie w reżimie działalności gospodarczej. W dłuższej perspektywie jasne zdefiniowanie swojego modelu działania oraz odpowiednie ułożenie struktury podatkowej może jednak przynieść większe bezpieczeństwo niż próba utrzymywania profesjonalnego flippingu w sferze „prywatnej” sprzedaży.