Planowana reforma planistyczna może znacząco utrudnić rozwój fotowoltaiki w Polsce, szczególnie w przypadku większych farm PV i inwestycji na terenach niezabudowanych. Zmiany w przepisach oznaczają dodatkowe ograniczenia, dłuższe procedury i rosnące ryzyko dla inwestorów, co może spowolnić transformację energetyczną i rozwój odnawialnych źródeł energii.
Reforma systemu planowania przestrzennego, nad którą od dłuższego czasu pracuje ustawodawca, ma uporządkować sposób zagospodarowania przestrzeni w Polsce. W praktyce może jednak przynieść poważne ograniczenia dla rozwoju fotowoltaiki, zarówno w skali dużych farm fotowoltaicznych, jak i rozproszonych instalacji OZE. Nowe wymogi planistyczne, większa rola planów ogólnych gmin oraz ograniczenia w wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy sprawią, że proces inwestycyjny stanie się bardziej skomplikowany, czasochłonny i kosztowny.
Reforma planistyczna ma zmienić dotychczasowy system oparty na studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Ich miejsce stopniowo zajmie nowy dokument – plan ogólny gminy, który stanie się kluczowym narzędziem kształtowania polityki przestrzennej. To właśnie w nim mają być określane m.in. strefy rozwoju zabudowy, tereny rolnicze, obszary chronione, a także przestrzenie przeznaczone pod inwestycje infrastrukturalne, w tym potencjalnie pod odnawialne źródła energii.
Dla rozwoju fotowoltaiki znaczenie ma przede wszystkim to, że:
Dotychczas wiele inwestycji w fotowoltaikę powstawało dzięki możliwości uzyskania decyzji o warunkach zabudowy na terenach, które nie posiadały miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. System był wprawdzie niejednolity i często krytykowany, ale inwestorzy OZE nauczyli się w nim poruszać. Reforma zmieni zasady gry, wprowadzając nowe ograniczenia, które przy braku odpowiednio elastycznego podejścia samorządów mogą realnie spowolnić rozwój energetyki słonecznej.
Farmy fotowoltaiczne wymagają stosunkowo dużych powierzchni terenu, co w naturalny sposób kieruje uwagę inwestorów na grunty rolne, nieużytki i tereny słabo zagospodarowane. Reforma planistyczna przewiduje jednak wzmocnienie ochrony gruntów rolnych oraz bardziej restrykcyjne podejście do zmiany ich przeznaczenia. Oznacza to, że budowa dużej elektrowni fotowoltaicznej na atrakcyjnych, dobrze nasłonecznionych gruntach może okazać się znacznie trudniejsza niż dotychczas.
Nowe przepisy będą wymagać, aby lokalizacja farm fotowoltaicznych była zgodna z ustaleniami planu ogólnego oraz miejscowego planu, jeśli taki zostanie uchwalony. Tam, gdzie takich planów nie będzie, inwestorzy napotkają na ograniczenia w uzyskaniu decyzji o warunkach zabudowy, ponieważ reforma ma wyraźnie zredukować zakres stosowania tzw. „WZ-tek”. W praktyce:
Wzrost ryzyka regulacyjnego może zniechęcić zwłaszcza mniejszych inwestorów i deweloperów farm fotowoltaicznych, dla których długi proces planistyczny i niepewny wynik postępowania stanowią istotną barierę. W przypadku dużych projektów komercyjnych konieczne będzie prowadzenie równoległych działań – nie tylko związanych z pozyskaniem finansowania i warunków przyłączeniowych, ale również z aktywnym udziałem w procesie sporządzania dokumentów planistycznych.
Dotychczas decyzje o warunkach zabudowy pełniły w Polsce kluczową rolę w umożliwianiu inwestycji na terenach pozbawionych miejscowych planów. Fotowoltaika korzystała z tego narzędzia bardzo intensywnie – wiele farm PV powstało właśnie dzięki elastyczności „WZ-tek”. Reforma planistyczna zmierza do ograniczenia ich roli, wprowadzając m.in. sztywniejsze kryteria wydawania decyzji, krótszy okres ich ważności oraz silniejsze powiązanie z planem ogólnym.
W praktyce może to oznaczać:
Dla inwestorów oznacza to konieczność dokładnej analizy planistycznej terenu już na wczesnym etapie planowania projektu. Nie wystarczy ocenić nasłonecznienia, dostępności infrastruktury energetycznej i warunków geotechnicznych. Kluczowe będzie zbadanie, jakie funkcje przestrzenne przewidziano w planie ogólnym, czy istnieje miejscowy plan zagospodarowania oraz czy gmina przewiduje w swoich dokumentach rozwój odnawialnych źródeł energii.
Zmiana systemu planowania przestrzennego może też utrudnić lokalizację średnich i mniejszych instalacji fotowoltaicznych „na gruncie”, które dotąd często powstawały w oparciu o prostsze procedury. W efekcie część inwestorów może być zmuszona do ograniczenia się do mikroinstalacji na dachach budynków mieszkalnych i przemysłowych, co z jednej strony jest korzystne dla prosumentów, ale z drugiej – może nie wystarczyć do osiągnięcia ambitnych celów w zakresie rozwoju mocy zainstalowanej w fotowoltaice.
Spowolnienie rozwoju fotowoltaiki, wynikające z bardziej rygorystycznych regulacji planistycznych, będzie miało szerokie konsekwencje gospodarcze i społeczne. Energetyka słoneczna jest obecnie jednym z filarów transformacji energetycznej w Polsce – umożliwia szybkie przyrosty mocy, stosunkowo niskie koszty inwestycji oraz dywersyfikację źródeł energii. Ograniczenie tempa rozwoju nowych instalacji może utrudnić realizację krajowych i unijnych celów klimatycznych, zwiększając jednocześnie presję na inne technologie, takie jak wiatr na lądzie czy energetyka gazowa.
Dla samorządów lokalnych fotowoltaika to nie tylko czysta energia, ale także:
Jeśli nowe regulacje planistyczne zostaną zastosowane nadmiernie zachowawczo, gminy mogą niechcący zamknąć sobie drogę do takich korzyści. Brak wyznaczenia odpowiednich obszarów pod OZE w planach ogólnych spowoduje, że kolejne projekty farm fotowoltaicznych będą odrzucane lub odraczane, a inwestorzy przeniosą swój kapitał tam, gdzie ramy prawne są stabilniejsze i bardziej przewidywalne.
Z punktu widzenia mieszkańców istotne jest również to, jak reforma planistyczna wpłynie na dialog społeczny. Jeszcze większe znaczenie zyskają konsultacje społeczne prowadzone na etapie przygotowywania planów ogólnych i miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. To wtedy rozstrzygać się będzie, czy fotowoltaika zostanie dopuszczona w danej gminie w szerszej skali, czy też pozostanie ograniczona do pojedynczych, rozproszonych instalacji. Brak aktywności społeczności lokalnej może skutkować przyjęciem dokumentów, które de facto zamkną drogę do rozwoju poważniejszych projektów OZE.
Reforma planistyczna nie musi oznaczać całkowitego zahamowania rozwoju fotowoltaiki, ale z pewnością wymaga zmiany podejścia do planowania inwestycji. Kluczowe będzie połączenie analizy prawnej, planistycznej i technicznej już na wczesnym etapie projektu. W praktyce oznacza to konieczność ścisłej współpracy inwestorów z gminami, urbanistami i specjalistami od planowania przestrzennego.
Aby zminimalizować negatywny wpływ reformy planistycznej na projekty fotowoltaiczne, warto:
Istotnym kierunkiem rozwoju będzie również integracja fotowoltaiki z istniejącą infrastrukturą – dachami budynków przemysłowych, centrami logistycznymi, parkingami czy obiektami użyteczności publicznej. Takie rozwiązania często napotykają mniejsze bariery planistyczne niż duże farmy na gruntach rolnych, a jednocześnie pozwalają na efektywne wykorzystanie dostępnych powierzchni i obniżenie kosztów energii dla odbiorców końcowych.
Reforma planistyczna może stać się impulsem do bardziej świadomego planowania rozwoju fotowoltaiki, ale tylko pod warunkiem, że gminy i inwestorzy potraktują ją jako szansę na stworzenie przejrzystych, sprzyjających OZE ram przestrzennych. Bez takiego podejścia istnieje ryzyko, że zbyt sztywne regulacje i ostrożność władz lokalnych doprowadzą do wyhamowania jednego z najbardziej dynamicznych segmentów polskiej energetyki. Odpowiednio zaprojektowane dokumenty planistyczne mogą natomiast pogodzić ochronę ładu przestrzennego z potrzebą intensywnego rozwoju fotowoltaiki, co jest niezbędne dla bezpieczeństwa energetycznego i konkurencyjności gospodarki.